Lifestyle

7 rzeczy, których nauczyłam się od własnego dziecka

Jestem szaleńczo zakochana w swojej Córce i mam to niesamowite szczęście, że mogę z Nią być cały czas. To co dla kogoś z zewnątrz może być bardzo nudne dla mnie jest mega inspirujące. Moja Córeczka swoim nastawieniem do życia i zachowaniem inspiruje i motywuje mnie każdego dnia. Jakich rzeczy można nauczyć się od czterolatki?

Nie poddawaj się nawet jeśli sytuacja Cię przerasta

Ona się nigdy, nigdy nie poddaje. Jeśli tylko na czymś Jej naprawdę zależy, dąży uparcie i wytrwale. Jeśli czegoś nie umie próbuje jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz aż do skutku. Czy nie na tym właśnie polega nauka, na ciągłym powtarzaniu ? Sama zbyt często się poddaję i zniechęcam. Czasem boję się zacząć bo nie wierzę w powodzenie, czuję że coś mnie przerasta. Czego się nauczyłam? Nie snuć daleko idących planów. Zająć się tym co jest tu i teraz, że muszę zaczynać od małych rzeczy, żeby dojść do wielkich.

Nie rozpamiętuj porażek

To trochę powiązane z wcześniejszym punktem, ale nie do końca. To co przychodzi z trudem bardziej się ceni. Jasne, fajnie by było jakby wszystko się udawało, ale tak nie jest. Ja niestety bardzo rzadko uczę się na cudzych błędach, zazwyczaj muszę do wszystkiego dojść sama. Ale zmieniam swoje nastawienie, nie zniechęcam się, ale tym motywuje. W końcu co nie zabije to wzmocni : )

Ciesz się z małych rzeczy

Coraz więcej mamy. Możliwości, przedmiotów, kontaktów, ale i presji, oczekiwań i wymagań. Czy tak naprawdę dzięki posiadaniu staniemy się szczęśliwsi? Może to jednak mniej znaczy lepiej? Kiedy ostatni raz tak szczerze cieszyłaś się z czegoś? Taką prawdziwą dziecięcą radością. Czy coś potrafi Cię uszczęśliwić? Naprawdę warto się nad tym zastanowić i zmienić swoje nastawienie. Może nagle okazać się, że masz naprawdę wiele powodów do radości tylko jakoś wcześniej ciężko było je dostrzec. Ja staram się patrzeć na swoje życie z boku cieszyć się z tego co mam, co osiągnęłam. Tak często doceniamy coś kiedy to tracimy. Warto się zatrzymać i zobaczyć jak wiele mamy.

Pomagaj z radością

Kiedy proszę moją córkę o pomoc, nie zawsze chce pomagać. Ale jeśli chce, to robi to nie oczekując niczego w zamian. Sama pomoc i nasza współpraca sprawia Jej przyjemność. A kiedy skończymy coś robić to cieszy się z tego, że mogła pomóc. I nie ma znaczenia to, czy pomaganie mi było dla niej trudne czy przyszło z łatwością. Niestety w świecie dorosłych tak to nie działa. Często ludzie pomagają sobie, mając w tym jakiś cel, oczekują czegoś w zamian. Od dzieci możemy uczyć się bezinteresowności, chociaż niestety bardzo szybko z niej wyrastają, często nieświadomie nawet uczymy ich tego, mówiąc: Jeśli zrobisz to czy tamto to będę się cieszyła/to coś dostaniesz. To słowa jakie dziecko nie powinno usłyszeć od świadomego rodzica. Powinno cieszyć się i być dumne że może pomagać.

Angażuj się na sto procent

Kiedy coś robi, cały świat wokół znika. Jest ważne tu i teraz. Nie zastanawia się co będzie dalej, czy się uda czy nie. Nie zastanawia się czy ktoś może coś zrobić z Nią. Jeśli coś robisz, to rób to dobrze, albo nie rób wcale – chociaż stare powiedzenie jest może dość radykalne to w sumie sporo w nim racji. Robiąc coś trzeba angażować się na sto procent, robić to tak dobrze jak tylko potrafimy (oczywiście nie popadając w przesadę, która zniechęca do robienia czegokolwiek). Jeśli coś się uda – satysfakcję ma się ogromną, jeśli nie – pozostaje świadomość że nic więcej już nie mogliśmy zrobić. Mi angażowanie się przychodzi z trudem. Często wolę iść na skróty, chociaż wiem że nie tędy droga.

Wyrzucaj z siebie złe emocje

Dorosła osoba nie okazuje emocji, zdenerwowania. Jest poważna i opanowana. Zamiast pozbywać się złych emocji zbiera je w sobie i kumuluje. Upycha w sobie negatywne emocje jak w plecaku do pewnego momentu w którym niespodziewanie wybucha nawet z błahego powodu, albo odbija się to na jej zdrowiu. Dzieci bez zastanowienia odreagowują każdą sytuację śmiejąc się, płacząc albo złoszcząc. Oczywiście nie namawiam Was do tego. Sama chciałabym tak robić, ale dorosłym niestety nie wypada. Ale żeby zachować równowagę daj czasem upust Twoim emocjom. Tobie też wolno!

Zaczynaj każdy dzień z radością

Jak często Wasz dzień zaczyna się od narzekania? Że poniedziałek, że trzeba już wstać, że za zimno na dworze, że za ciepło, że zbyt umiarkowanie : ) Chociaż moja Córka potrafi w sekundę przejść od radości do płaczu to każdy dzień zaczyna z uśmiechem, nawet jeśli źle śpi. To chyba najważniejsza rzecz jakiej uczę się od mojej Córeczki. Zawsze zdążę popsuć sobie humor, a im później to zrobię, tym lepiej. Spróbuj sobie tak zorganizować poranne wstawanie, żeby było jak najmniej nieprzyjemne. Ja wstaję trochę wcześniej żeby mieć czas się ogarnąć i pomalować. Kobieta pomalowana to kobieta bardziej produktywna. I zawsze rano musi być chociaż chwila na poprzytulanie się do mojej małej Dziewczynki.

Ja wiele nauczyłam się od mojej Córki. Jest dla mnie siłą, inspiracją i codzienną motywacją by stawać się coraz lepszą. Dla Niej, dla innych i dla samej siebie. Uczę się od Niej każdego dnia. A Wy? Czego nauczyły Was dzieci?

Zdjęcia:
artjouer street art / https://www.flickr.com/photos/46990836@N03/8569015920/ / CC BY-NC 2.0
artjouer street art / https://www.flickr.com/photos/46990836@N03/8569015920/ / CC BY-NC 2.0

Brak komentarzy
Poprzedni post
Czerwiec 12, 2017
Następny post
Czerwiec 12, 2017