Lifestyle

Czy warto mieć postanowienia noworoczne i jak w nich wytrwać?

Koniec grudnia to idealny czas na zrobienie podsumowania i wyznaczenie celów na kolejny rok. Tak myśli zapewne większość z Was. Dla mnie każdy moment jest dobry, żeby zacząć coś w sobie zmieniać. Jeśli zaczniesz już dziś to będziesz o jeden dzień na plusie. Nie czekaj do magicznej daty. Początku roku, miesiąca, tygodnia. Tak naprawdę w ten sposób chcesz odwlekać moment zmiany w nieskończoność. Oszukujesz samą siebie. Nie będziesz bardziej zmotywowana, systematyczna kiedy przyjdzie ten “magiczny” dzień. Jeśli chcesz dokonać zmian zacznij od teraz. Wstań i zrób coś żeby zrealizować założone cele.

Jakie powinny być cele?

Zauważyłaś jakiego używam określenia? Cel a nie postanowienie noworoczne. Określenie ma znaczenie. Cel to za Wikipedią to efekt (stan rzeczy), na którego ukierunkowana jest czynność. Jeśli coś sobie postanawiasz to podejmujesz decyzję, że to zrobisz. Jeśli stawiasz sobie coś za cel od razu zaczynasz działać. Niby niewielka różnica a zmienia bardzo wiele. Wyznaczając sobie ściśle (słowo klucz) określone cele od razu nakręcasz się do działania bo są one racjonalne i konkretne a nie tak, jak w przypadku postanowień noworocznych (czy jakichkolwiek innych) – życzeniowe. Niech to nie będzie np. schudnę w nowym roku, tylko schudnę x kilogramów w określony sposób. Im mniej tym lepiej. Dlaczego? Szybciej zbliżysz się do swojego celu i będziesz mogła wyznaczyć sobie następny. Czy warto wyznaczać sobie ramy czasowe? Moim zdaniem tak, ale też jak w przypadku celów nie mogą być życzeniowe tylko realne. I zawsze dodaj sobie do tej wyznaczonej przez siebie daty minimum 10 dni. Będziesz miała bufor bezpieczeństwa. Im zadanie jest trudniejsze tym bufor powinien być większy. Twoje cele muszą być realne i wykonalne. Zamiast długiej listy, ustal sobie trzy – cztery osiągnalne długofalowe cele do wykonania o różnym stopniu priorytetyzacji. Nie oczekuj od siebie, że od razu zmienisz w sobie wszystko jak za dotknięciem magicznej różdżki. Dlatego najpierw warto wyznaczyć sobie jeden trudno osiągalny cel i kilka łatwiejszych.

Jak je realizować?

Zacznij od konkretów. Po spisaniu sobie celów ustal ich priorytetyzację. Dlatego ważne, żeby było ich stosunkowo niewiele. Pamiętaj, że wyznaczanie sobie celów to nie lista życzeń, dlatego warto dobrze przemyśleć co i w jakim czasie chcesz zrealizować. Kiedy już ustalisz swoją listę “to do” skup się na pojedynczych celach. Zastanów się co jest Ci potrzebne do ich realizacji i w jaki sposób to osiągnąć. Każdy swój cel, zapisz na osobnej kartce. Nawet ten najdrobniejszy, nad którym niby nie musisz się zastanawiać, a jakoś od dawna nie jest zrealizowany. Jeśli coś jest Twoim celem zapisz go, zasługuje na to! Im dokładniejsza będzie lista kroków jakie musisz podjąć tym łatwiej będzie się z tym wyznaczonym sobie zadaniem poradzić.Dodatkową zaletą rzetelnego spisania każdego z nich jest to, że łatwiej będzie Ci regularnie sprawdzać, czy spełniasz swoje założenia a odhaczanie kolejnych zadań z listy doda Ci niesamowitego kopa motywacyjnego. Jeśli chcesz zrzucić kilka zbędnych kilogramów to niech jednym z pierwszych zadań na liście będzie “idę na siłownię wykupić karnet” teraz idę. Nie jutro, w poniedziałek, po nowym roku tylko już od razu. Działanie chociażby najmniejsze przybliża Cię do celu. Tylko wiesz, później na tą siłownię trzeba niestety pójść i w dodatku ćwiczyć. Samo się nie zrobi Twoje cele muszą być realne i wykonalne a metoda małych kroczków jest najlepszym sposobem do ich osiągnięcia. Jakikolwiek sukces nie jest dziełem przypadku, ale efektem ciężkiej pracy. Jeśli chcesz osiągnąć swój cel musisz go realizować codziennie z uporem maniaka. Według mnie samozaparcie jest trochę jak mięsień, im częściej je ćwiczysz tym łatwiej Ci później przychodzi realizacja. Człowiek się do wszystkiego przezwycza bardzo szybko nawet nielubiane czynności da się po jakimś czasie bezboleśnie wpleść w swoją rutynę.

I co z tym planowaniem?

Dla mnie planowanie ma ogromne znaczenie. I jestem w tym temacie totalnym dinozaurem, bo najłatwiej planuje mi się mając przed sobą zeszyt a w ręce długopis. Teraz jest moda na bycie zajętym, na posiadanie wypełnionego kalendarza i zapisywanie w nim każdego najbardziej trywialnego zadania. Coraz bardziej rozpowszechnia się moda na Bullet Journal i z jednej strony mnie to cieszy, bo zeszyty i cała otoczka BuJo jest przepiękna i bardzo w moim stylu, ale z drugiej strony martwi bo planowanie zatraca swój sens. Zamiast konkretnego spisania zadań staje się kreatywnym hobby, które nic z planowaniem nie ma wspólnego. Niestety często osoby, które na bieżąco uzupełniają swój BuJo uważają się za bardzo zorganizowane, kiedy w rzeczywistości takie nie są. Naprawdę nie daj sobie wmówić, że rysowanie kwadracików, strzałek czy ozdobnych napisów to planowanie. Oczywiście nie neguję tego, że zeszyt Bullet Journal nie może być Twoim planem, ale niech nie przysłania on celu. W przypadku planowania swoich celów musisz być konkretna. Twoja lista zadań naprawdę nie musi być śliczna, ważne żeby była kompletna i przemyślana.

Podsumowując ten wpis i ten rok moim zdaniem nie warto robić postanowień noworocznych. Warto zmieniać siebie stale się udoskonalając. To jak będzie z Tobą? Tylko od Ciebie zależy to czy za rok będziesz odnawiała swoje coroczne postanowienia noworoczne, czy nie będziesz musiała już się nimi katować bo w ciągu roku zaczniesz je realizować, żeby stać się lepszą wersją siebie. Uważam że postanowienia noworoczne to zły pomysł bo okres roku wydaje się tak odległy że wydaje się że na ich realizację jest czas. Zdecydowanie lepiej wyznaczać sobie krótsze ramy czasowe. A jakie jest Wasze zdanie? Postanowienia noworoczne czy jednak konkretnie wyznaczane cele? Tak czy inaczej życze Wam powodzenia w realizacji i szczęśliwego Nowego Roku.

Fotografie do tego wpisu stworzyła niezastąpiona Anieszka z @fotodokwadratu

17 komentarzy
Poprzedni post
Grudzień 31, 2017
  • U mnie tylko jedno jedyne postanowienie, wziąć się za angielski, ale obawiam się że może być rożnie …

  • Myślę, że używanie słowa “cel” to całkiem niezły zabieg zwłaszcza dla tych, którzy lubią stawiać przed sobą wyzwania.

  • Nie nie postanawiam na początku roku kalendarzowego już od dawna. Po prostu staram się realizować zaplanowane rzeczy, a czasami zdarza mi się zrobić coś na spontanie. I chyba to się u mnie sprawdza.

    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

  • Zgadzam się z każdym słowem w Twoim podsumowaniu. Ja raczej nie robię postanowień

  • Cele nasze powinny być dość trudne ale nie nieosiągalne, niezbyt odległe ale tak by nie można było ich chwycić ręką. To sprawi, że zawsze będziemy mieć motywację by do nich dążyć.

  • Wreszcie ktoś ma taką samą opinię jak ja: CEL, a nie POSTANOWIENIE Ja mam bardzo proste rozróżnienie: cel to coś, co się realizuje, a postanowienie noworoczne to coś, czym się chwali na facebooku Dlatego osobiście mam tylko cele

    • Mam dokładnie takie samo zdanie. A moim celem od jakiegoś czasu jest nauka PS także dzięki za Twój dzisiejszy film. Bardzo się przydał

  • Ja zawsze tworzę plan na cały rok. Moje cele, które chcę osiągnąć. Raczej nie mam większych problemów z ich realizacją i uważam, że warto. Dzięki temu wiem czego chcę i do tego dążę. Staram się nie rozdrabniać swojej energii na rzeczy mało znaczące

  • Ja co roku mam cele, plany i marzenia, a wszystko to ulega później zmianie i modyfikacji, jednak ja lubię sobie planować przyszłość.

  • Z długoterminowymi postanowieniami czy celami jest jeden problem: nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć, co się wydarzy na przestrzeni kilku miesięcy czy nawet tygodni. Mimo to – co roku robię postanowienia. Za każdym razem wierzę, że “tym razem się uda”!

  • Danuta Brzezińska

    A ja robię mape marzeń, na koniec roku okazuje sie, że prawie wszystkjo zrealizowane:-)

  • Anna Kozakiewicz

    u nas jest ich sporo na tenm rom ale zobaczymy jak uda sie je zrealizowac

  • Klaudia Smutkiewicz

    W tym roku nie mam postanowień. No, może kilka maleńkich, ale takich, których na pewno nie zaniedbam. Zawsze mam problem z dotrzymaniem słowa i spełnieniem postanowień, więc w tym roku podchodzę do tego na lajcie. Może się uda