Organizacja

Efekty akcji #OczyszczaniePrzestrzeni

Dość długo nie pisałam. Nie dlatego, że nic się u mnie nie działo, ale właśnie dlatego, że działo się za dużo. Pod wpływem wpisów Ani z bloga Niebalaganka.pl zaczęłam ogarniać przestrzeń wokół siebie. Ania wyznaczyła 30-dniowe wyzwanie #OczyszczaniaPrzestrzeni, o którym więcej możecie przeczytać na Jej blogu.  Mój plan musiał być zdecydowanie bardziej rozbudowany, bo miałam dużo większe zaległości jeśli chodzi o sprzątanie. Jestem strasznym leniem, który w dodatku nie lubi sprzątać i zazwyczaj po prostu robiłam tylko niezbędne minimum. Jednak w takim tylko ogarniętym, a nie sprzątniętym mieszkaniu, źle mi się żyło. W dodatku sprzątając „z grubsza” i nieregularnie w efekcie dużo więcej czasu (jednorazowo) spędzałam na sprzątaniu co sprawiało, że jeszcze bardziej nie chciało mi się tego robić. W końcu jednak wzięłam się za siebie i chociaż minęło niezbyt dużo czasu już widzę efekty nowego stylu życia.

Regularność to podstawa

Z pojęciem systematyczności w ogóle mi nie po drodze, co można zobaczyć po częstotliwości pojawiania się postów na blogu, ale codzienne sprzątanie blatów, zlewu, kuchenki czy odkurzanie podłogi przynosi zaskakujący dla mnie efekt. Jaki? Przyjemniej miło wejść rano do kuchni, kiedy nie muszę zaczynać dnia od odgruzowywania przestrzeni roboczej. Nagle zrobienie dla Złośnicy pysznego smoothie albo naleśników w kształcie sowy nie jest takim wyzwaniem, bo wszystko mam posprzątane, czyste i nie muszę zaczynać gotowania od zmywania. Regularność w sprzątaniu jest dla mnie ważna jeszcze z jednego powodu. Małe dziecko najlepiej uczy się na przykładzie i od kiedy zaczęłam utrzymywać porządek a nie raz na jakiś czas robić wielkie sprzątanie, to widzę że moja Córeczka też chętniej sprząta po sobie zabawki. Często nawet odkłada je na miejsce raz po tym jak skończyła się bawić, czego wcześniej nie robiła nigdy. Przyznam, że takiego efektu się nie spodziewałam. Sprzątając systematycznie i codziennie poświęcam na to coraz mniej czasu, na razie jeszcze wciąż nie jest to tak mało jak bym chciała, ale chyba nie da się mieć porządku nie sprzątając wcale, więc staram się to robić coraz szybciej, ale cały czas dokładnie.

Pozbywam się

Chociaż nie jestem typem zbieracza miałam sporo rzeczy, których nie używałam. Leżały sobie w szafach i szufladach całkiem zapomniane i niepotrzebne. Nic mnie nie motywowało żeby się tym zająć aż do akcji #OczyszczaniaPrzestrzeni dzięki której odkryłam, że moje mieszkanie wcale nie jest tak małe jak mi się wydawało. Pozbyłam się ogromnej ilości przedmiotów co było mega męczące, ale bardzo satysfakcjonujące, te których nie używam ale z jakichś powodów ciężko mi było się z nimi rozstać wylądowały w pudłach, pudełkach i kartonach. Uporządkowane i posortowane – w końcu wiem co gdzie mam! Oczywiście dużo jeszcze przede mną. Mam w planach zdigitalizować wszystkie zalegające w różnych miejscach rysunki, które pracowicie zbierałam a przestały mnie cieszyć bo jest ich po prostu za dużo i nawet nie mam jak ich przeglądać. Tak samo ze zbieranymi ciuszkami dziecka, wyobrażacie sobie że zbierałam wszystkie jakie miała? Naprawdę nie wiem po co. W tym tygodniu walczę z miejscem, z którego najtrudniej mi się czegokolwiek pozbyć, moją komodą na rzeczy do DIY, która na początku była niewielkim pudełkiem, i nagle magicznym sposobem przeistoczyła się w zapełnioną po brzegi komodę.

Mieć mniej, to mieć więcej! Przestrzeni

Cały proces #OczyszczaniaPrzestrzeni jest dla mnie wielkim zaskoczeniem. Nie zdawałam sobie sprawy ile czasu spędzałam na poszukiwaniach różnych rzeczy. Porządkując i organizując zyskuje nie tylko moje mieszkanie, ale i ja sama. Wiedząc ile wysiłku kosztowało mnie sprzątanie i organizowanie na nowo mojej przestrzeni pilnuję sama siebie, żeby zachować ten efekt. Mieszkanie w którym stale jest porządek, w którym jest miejsce na wszystko i wszystko na miejscu chce się upiększać (co prawda moje takie nie jest, ale wytrwale do tego dążę). Nagle zawitały do mnie jesienne kwiaty i dyniowe dekoracje, bo w końcu miałam miejsce, żeby je dobrze wyeksponować. Zaletą tego typu jesiennych akcentów jest to, że są piękne ale nietrwałe i bez żalu wyrzucę je kiedy przestaną być ozdobą. Każdy nowy zakup jest bardziej przemyślany, nie chcę znów szybko zapełnić tak pracowicie oczyszczanej przestrzeni.

Podsumowując dla mnie pomysł Ani był rewelacyjny trafił też w odpowiedni moment w moim życiu. Mam nadzieję, że zmiany jakie nastały w moim życiu będą trwałe, chociaż dla mnie ten proces się nie zakończył. Was również zachęcam do oczyszczania Waszej przestrzeni, nie tylko wtedy kiedy dostaniecie motywującego kopniaka, ale cały czas.

Zdjęcie:
Derek Gavey / https://www.flickr.com/photos/derekgavey/4283300990/ / CC BY 2.0

1 komentarz
Poprzedni post
Październik 21, 2016
Następny post
Październik 21, 2016
  • Weroniko, czytałam już Twoje podsumowanie wcześniej, ale zapomniałam skomentować! Dziękuję Ci za nie bardzo. I ogromnie się cieszę, że takie pozytywne zmiany wprowadziło 🙂

Podobne posty